Człowiekiem jestem i nic co ludzkie…
Siedem lat temu zrobiłam coś, co zmieniło mi kawał życia. Przeczytałam ActionMaga. Czy to był trzeci, czy czwarty numer - nie pamiętam dokładnie. Zaintrygowała mnie koncepcja publikowania przemyśleń wszystkich, którzy zdołają sklecić tekst i odważą się go wysłać. Ta koncepcja zakładała otwartość na ludzi. Czytałam, trochę pisałam. Potem miałam dwuletnią przerwę. Wróciłam trzy lata temu. Trzy lata wsiąkania w to na nowo, wsiąkania całą duszą i sercem.
Właściwie czemu? Bo dwóch Dawidów z Rzeszowa sprawiło, że zaangażowałam się emocjonalnie. Jeden zabrał na włóczęgę w góry i zauroczył. Drugi rozmawiał codziennie, wspierał, dzielił się huynją. Jeden Ukochany, drugi Przyjaciel.
Paradoksalnie.
A potem już za bardzo w to wszystko wrosłam, uzależniłam się od forum, poznałam więcej ludzi.
Trzy lata. czterdziestu siedmiu poznanych osobiście AMagowców. 1818 postów na forum. Spotkań, godzin na czacie, zabaw na kurniku, rozmów na gg, maili, smsów, nocnych telefonów, wspólnych stopów, przejechanych kilometrów, przeczytanych artów… nie zliczę.
Tak, było fajnie.
Tak, za dużo z siebie oddałam.
…
Była sobie kiedyś grupa młodych ludzi, którzy lubili czytać, pisać i dyskutować. Czytali, pisali i dyskutowali w necie. Potem zaczęli się spotykać w różnych miejscach kraju. Potem pojawiły się silne emocje, bo ludziom zaczęło zależeć na sobie. Czytanie, pisanie i dyskutowanie zmieniło charakter, bo to kto kogo zna i lubi, zaczęło mieć w tych kwestiach znaczenie. Nieporozumienia zaczęły rosnąć lawinowo, paru ludzi nabawiło się paranoi próbując wyjaśniać kryzys teoriami spiskowymi. Potem zaczęli obrzucać błotem innych.
Potem mnie szlag trafił.
Tak, wielka ulga.
Nie, nie wrócę.
Skończyłam z tym.
Najwyższy czas. Trzeba zająć się tu i teraz.
Tags: actionmag, koniec, kryzys, ludzie, otwartość
You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.
styczeń 7, 2008 at 3:52 pm
Wszystkiego co piękne na Nowej Drodze Życia. Tu i teraz. Nowe drzwi, wchodź śmiało. :*
styczeń 7, 2008 at 5:36 pm
Ja czytałem AM od pierwszego numeru (CDA od września 1998). Od razu przypadł mi do gustu, zwłaszcza, że wcześniej lubiłem kąciki w html’u na cover cd (Fpp Zone, Tawerna RPG). Więc czuję się z nim związany od początku. Sporo się udzielałem w kąciku Asi (Tawananny) Wizje telewizji, kilka tekstów trafiła do puli głównej. Potem już przestałem pisać, za to zjawiłem się na 3 ogólnopolskim zlocie, potem na 5 i jednocześnie zarejestrowałem sie na forum. Od tamtej pory coraz częściej na to forum zaglądałem, aż mnie całkiem wessało. Dziś już sam nie wiem jaki mam stosunek do forum i samego AMaga. Chyba przeczekam, aż się sprawa po kościach rozejdzie. ;) A Twoja decyzja o odejściu, może i dobra… Kto wie ile AMag i jego forum pożyje. ;) Tak czy inaczej: powodzenia i trzymam kciuki! :)
styczeń 7, 2008 at 6:24 pm
Chciałabym orzec, że w notce brakuje kilku istotnych spraw. 1) rozdziewiczania 2) indianera 3) naszej ogromnej przyjaźni, której nic i nikt nie zmieni :)
Dzięki AMagowi za Ciebie. Dzięki mu za nas. ;)
I tym optymistycznym akcentem: mua! :* :)
styczeń 7, 2008 at 7:31 pm
Pierwszy tekst jaki kiedykolwiek napisałem do AM ukazał się w 50 numerze. Sami sobie policzcie ile czasu minęło. :)
Pisałem bardzo rzadko, na forum równierz. Trzymałem dystans i ciągle zamierzam go trzymać. Ale jeśli do paru AMagowców udało mi się zbliżyć nieco bardziej, to asztaka się do nich zalicza. :)
Julia, trochę będzie mi brak twoich postów na forum. I tych paru komentarzy do moich tekstów. ;) Niektórzy czasami smęcili, a tobie się zawsze podobało. Cóż poradzić - lubię komplementy. ;)
To będzie ostatnie duże “Do Widzenia!” jakie ode mnie usłyszysz, bo jak sama napisałaś:
“NaPewnoJeszczeKiedyśGdzieś…”
Więc czekam. Spotkamy się za rok, dwa, trzy… i powspominamy. A potem się zobaczy. :)
Trzymaj się!
I zawsze gorzkich snów!
styczeń 7, 2008 at 8:37 pm
Mag: nie ma rozdziewiczania ani indianera, bo notka jest poważna jak grób płaczący na wietrze.
A o naszej przyjaźni nie ma, bo pisałam o tym co zostawiam za sobą. :) Poza tym, ubrać to w słowa… to by był dopiero wyczyn.
O, właśnie sobie przypomniałam, że Ktoś to już przegenialnie zrobił tutaj.
:) :*