Oh, such a perfect day
Trzeci miesiąc myśli natrętnych. Trzeci tydzień bezsenności. Drugi tydzień niejedzenia.
Często jest tak, że czuję się wstrętnie. Można by to opisywać na wiele sposobów, ale chyba nie da się lepiej, niż to zrobił pan Polański o tutaj (ukłonik za najbardziej dotykający mnie film jaki widziałam)
Strach jest gorszy niż smutek, bo mniej oswajalny.
Wiem jak sobie pomóc. Mogę mieć wszystko czego chcę. Problem w tym, że najczęściej nie chcę tego co mi pomaga.
Problemy są po to żeby je pokonywać. Każdy ma jakieś demony. Każdy żyje jak chce.
Tylko ode mnie zależy co dalej.
Dzisiaj wychodzę.
Tags: bezsenność, demony, depresja
You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.
styczeń 8, 2008 at 6:37 pm
Najważniejsze zawsze pozostanie to samo. Tak. Drugi człowiek.
Nie zostawię Cię kobieto choćbym miała Poznań do Warszawy, albo Warszawę do Poznania przyłączyć, choćbym miała założyć hodowlę gołębi, jeść codziennie na obiad buraki, nie mieć dostępu do Netu ;) czy przefarbować włosy na blond.
Nie zostawię - choćbyś mnie przeklinała.
KC.
:*
styczeń 8, 2008 at 6:38 pm
Gdybyś w tym zachodzeniu zaszła do Poznania, nie miałabym nic przeciwko. :)
Moje łóżko i serce czekają. (powiedzmy, że w tej kolejności ;))