I live, as I dream
Dzwonek do drzwi budzi o godzinie trzynastej. Półprzytomnie otwieram panu, który przyszedł sprawdzić licznik kilowatogodzin. Półprzytomnie, odganiając senne wizje, pozwalam mu wyjść. Półprzytomnie wracam do pokoju i otwieram laptopa.
“Gdybyś mówił językami ludzi i aniołów, a internetu byś nie miał…”
Kawa z mlekiem i cynamonem. Gadu, blogi przyjaciół, youtube, nasza-klasa, grono, bash, gazeta, wikipedia, blogi, nasza-klasa, youtube… Dzisiaj towarzyszy mi pan Sinatra i pan Gahan - ludzie formatu mp3. Trwa komunikacja ze światem. Komunikacja za pomocą opisów, podpisów, blogów, avatarów i profili. Inteligencja emocjonalna specjalizuje się w interpretowaniu emotek. Przestało się śmiać głośno, robi się lole. Przestało się czytać książki do posiłków, je się przy ekranie. A to dopiero początek.
Siedzę w pociągu do Warszawy, drzwi rozsuwa młody chłopak, pyta czy miejsce jest wolne. Taktak, uśmiech. Blondyn, starannie ubrany, wyjmuje jakieś notatki - po nich widać że student. Siedzi naprzeciwko, spojrzenia siłą rzeczy się przecinają. Wyciąga laptopa i stuka, stuka, stuka… Patrzę na niego, serce przyspiesza, dłonie szukają zajęcia - to jest pożądanie. Pożądam dotyku, bliskości. Zamykam oczy, wkładam słuchawki do uszu: żeby nie widzieć, żeby nie słyszeć.
Pocieszam się myślą, że czeka mnie w domu noc z moim własnym. Z moim własnym laptopem.
Na czacie ze znajomymi, trzecia, czwarta, piąta… Ktoś chowa się pod kołdrą z laptopem przed rodziną, gdy bateria zaczyna padać przechodzi w drugi tryb awaryjny - ale jest dalej z nami. Wietrzymy czata, na kurniku siedzimy razem przy stole i rżniemy w literaki, potem teleportujemy się pograć w chińczyka, pokryć się przed snem, bo dzień się zbliża. Ktoś przed szóstą tłumaczy mamie, że już wstał. Ktoś ma w domu cztery komputery, (właściwie to sześć, ale dwa w stanie spoczynku) a kasę odkłada na laptopa.
Jesteś na chacie? No, jestem w domu… Niektórzy mają problem z uzależnieniem, trzeba to sobie szczerze powiedzieć. Niektórzy mają problem. Nazywam się Ola i za ch*ja nie mogę się uzależnić! Pomożecie? Pomożemy.
Kawa, czarna i mocna. Dzisiaj trzeba się poruszać, plecy bolą od niewygodnego krzesła. Macham nogą i rozmawiamy dalej. Gdy zaczynają boleć bardziej, biorę laptopa do łóżka i kładę się z nim na brzuchu. Cieplutko.
Zasypiam słysząc, jak ktoś odgarnia śnieg z chodnika pod oknem. Przez zasłony sączy się świt. Znowu śni mi się, że jesteśmy razem. W necie.
Tags: bezsenność, chat, kawa, net, uzależnienie
You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.
styczeń 14, 2008 at 5:21 pm
Jesteśmy razem w necie często, gęsto. Sęk w tym, że nic spotkania w realu nie zastąpi, co najwyżej lekko załagodzi rozstanie ;) I pocieszać się można, że już niedługo, już za momencik… :)
Oby jak Najszybciej, Julko :) Tęskni mi się :))
styczeń 14, 2008 at 7:16 pm
Widzę kawałek swojego tekstu, widzę go, widzę;p
(kontynuując ton notki - zerżnąłem Cię w Literaki? xD)
styczeń 15, 2008 at 12:15 przed południem
:D:D:D
Trzeba więcej nogami machać, oj trzeba ;).
styczeń 15, 2008 at 1:28 przed południem
I ruszać szyją! ;)
No Glogg, bez Twojego komentarza ta notka nie miałaby sensu. :) ;)
styczeń 15, 2008 at 2:42 pm
Po co sen - wystarczy się podłączyć do komputera i ładować akumulatorki. Bzz… bzz… bzz… Ok, bateria pełna - czas kupić Gadu-Gadu i Wikipedię. ;)
styczeń 22, 2008 at 5:12 pm
Nasze smutne pokolenie :( . Smutne, smutne… Tyle skutków ubocznych konformizmu, cywilizacji globalizacji. Plastikowe myśli. Chłód.
Powietrza trzeba nam! Czas znowu czytać wiersze na dachu przedszkola Pana Kleksa, przytulać brzozy bo przecież drzewa przyciagąją kosmiczną energię…