Zawsze będziemy mieli nasz Lublin
Ciemność zapada, net pada. Kot się niepokoi, świeczki się zapala. Tak to jest w dzikich miastach wschodnich, jako rzecze znajomy z drugiej części kraju. Może tak, może to dzikość tej ziemi powoduje spięcia elektryczne i mój nerwowy, zawsze opanowany spokój. Niepokoje, niepokoje. Koję czekoladą, magiczną podróżą na Syberię i znajomymi słowami dolatującymi z niedaleka: hello Ilsa, hello Rick.
Szukam w sobie dzikości, jestem w końcu z tej ziemi, tu Wschód. Czerwone iskry sypiące się z włosów i krwawe rozcięcie na ręce (wieczorna walka o śmierć i życie z tygrysem-dachowcem) o niczym raczej nie świadczą. Trzeba szukać głębiej, mocniej. Te różnice przechodzą przez domy, pamięci, przez serca.
Dziki Wschód, mgły i niedźwiedzie kosmate. Na drogi naprowadzają tutaj bębny, pieją też blaszane koguty (ale nie takie koguty jak w moich snach), a szczekanie psów podmiejskich uśmierza poczucie samotności. Do tego zwierzyńca dołączają jeszcze kozy objadające się winogronami i to jest moja mała ojczyzna.
Wschodnia mentalność, ze zdziwieniem odkrywam, że w Polsce jest to pojęcie pejoratywne. Wschód głosuje konserwatywnie, wschód lepiej pisze testy humanistyczne, a gorzej przyrodniczo-matematyczne. Nikt się tu nie spieszy, praca z wolna się toczy, notki na blogi kleci się całymi wieczorami. Tu jest pewność, tu jest spokój. Bo po co robić - kiedy się człowiek spieszy diabeł się cieszy! Spokój, pewność - mimo i wbrew - to może być dla niektórych dzikie.
Nie umiem pozbyć się tego uczucia, kiedy przejeżdżam z zachodniego brzegu Wisły na ten wschodni, na swój. Nie tylko nie umiem - nie chcę. To są moje strony, strony mojego serca.
Tags: wschód, mentalność, kogucik, brzeg, Wisła, sentymenty, serca, ojczyzna, Lublin
You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.
styczeń 19, 2008 at 9:59 pm
Koguty. Dobrze, że nie pawie. :>
Wschód to magia. TO taki przyczółek do mojego Lwowa. ;)