Jestem
It takes more strength to cry, admit defeat.
Jakie to cholernie trudne - prosić o pomoc. O wiele łatwiej napisać “nie musicie” i w pościeli patrzeć jak dnieje, a po chwili wieczornieje. Łatwiej nie otwierać drzwi, łatwiej nie dać sobie wcisnąć jedzenia i łatwiej nie zgadzać się na bycie traktowaną jak niepełnosprawna. No właśnie tak.
Załatwienie paru formalności równa się gigantycznemu wysiłkowi woli i myśli. Siedzę na korytarzu, patrzę na te drzwi, czekam na swoją kolej. Czuję się, jakbym miała przeskoczyć wielką przepaść.
I trudne jest to, że staje się w szeregu z ludźmi, którzy naprawdę potrzebują pomocy. Jest mi wstyd za siebie bo jest mi wstyd za siebie, boję się tego że się boję, jestem słaba bo uważam, że jestem słaba itd. Człowiek jest nieszczęśliwy tylko w takim stopniu, w jakim za nieszczęśliwego się uważa. Tak, właśnie tak.
Na dobry początek porządny obiad, owocowa herbatka przy Świetlickim i Pulp do czytania. Wszystko w zamian za oczekiwanie, że będę. Wysoka cena?
Nieważne jaki błąd się popełni. Jeśli ma się wokół odpowiednich ludzi - oni uratują.
Dzięki za wczoraj.
Tags: ludzie, pomoc, proszenie, szczęście, wstyd
You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.
styczeń 29, 2008 at 8:04 pm
Ha, mądrze prawisz…
Gospodarzu, wódki jej!
styczeń 29, 2008 at 9:08 pm
..popłakałam sie….:*
wiem,jestem śmieszna…heh..ale ktoś chyba musi;)..dobrze że jesteś!:*
styczeń 31, 2008 at 10:52 pm
jestem myslami z Tobą:*
luty 7, 2008 at 11:59 pm
Tak powolutku spoglądam na Twoje wpisy. Chyba zacznę czytać regularnie. Pierwszy raz jestem tutaj, a już Twoje myśli wydają mi się niesamowicie bliskie. Dlaczego akurat ten wpis komentuję? Gdyż jest on w pewien sposób smutny, jednakowo będąc wesołym. A sam nie lubię siebie, bo siebie nie lubię. :P
Wracam do czytania! :)
luty 8, 2008 at 11:15 przed południem
Dzięki Haz. Zapraszam serdecznie. :)
luty 8, 2008 at 10:19 pm
Miłość nie zna granic. :* Weźmiemy wszyscy razem wspólny ślub we Wrocławiu! :*