Piosenka tygodnia w Radiu Maryja

To był bardzo płodny weekend. Licząc od czwartku do poniedziałku. Zaczęłam od porządków i wyrzuciłam wszystkich kochanków z szafy. Trochę protestowali na moją rozrzutność, ale to nie jest rozrzutność. To konsekwencja. Jak się zmieniać, to się zmieniać.

Potem scrabble z kawą. Na żywo, z żywymi ludźmi, siedzącymi na odległość ręki. Przy dobrej muzyce. No i czemu to nie jest jeszcze normą? To nie było takie bardzo trudne.

Śmianie się głośne też jest łatwiejsze, niż zawsze myślałam. Ogólnie to poza płodnością, było też bardzo brutalnie. Zabiłam paproch, który nie był pająkiem. Na filmie zastrzelili kota. Owieczka testowała nowe funkcje swojego Mata (uderz z łokcia w brzuch - zaśmieje się spazmatycznie, usiądź z wyskoku na brzuchu - zacznie płakać, że jego płody będą martwe). Zmutowani, wyleczeni z raka ludzie też chcieli wszystkich pozabijać i chowali się przed Słońcem. Za mało Słońca źle działa na ludzi. To było smutne trochę. Może nie tak bardzo, jak miażdżenie ptaszków klatką - ciągle mam tę scenę przed oczami - ale.

Życie jest jednak cudowne i to nie jest żadne oszustwo. Może trzeba obsesji, żeby robić rzeczy niezwykłe, ale to mnie zupełnie nie pociąga. Najwięcej piękna jest w codzienności, w leżeniu na łóżku z przyjaciółmi, w wyznawaniu miłości do nieprzytomności. W obracaniu normalności w absurd, a absurd w krok do sensu życia.

Jeszcze wczoraj w nocy idąc do łazienki trafiłam do kuchni (sztorm na statku). I uważałam, że rosyjska kastracja to dobry pomysł na zakończenie Harrego Pottera. A potem zasnęłam spokojnie jak nigdy, po zjedzeniu czipsów o smaku pizzy i zapiciu wódką o smaku coli. Bo wódka nie była z Islandii, tylko ze sklepu za rogiem. So, thx you sklepiku za rogiem.
Na śniadanie kotlety i placki ziemniaczane z dostawą do łóżka, i wspólne śmianie się do utraty zmysłów, i rzucanie się poduszkami. Popsuła się moja miękka ściana i zmieniałam pościel, ponieważ urządziliśmy sobie szwedzkie łóżko. Ale to nic, gibanie się na do widzenia było jak najbardziej szczere.

No i wychodzi na to, że naprawdę kocham. Ech ty życie łez mych winne, nie zamienię cię na inne.

Explore posts in the same categories: postimprezizm

Tags: , , , , , , , , , ,

You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.

8 Comments on “Piosenka tygodnia w Radiu Maryja”

  1. Robert Szymczak Says:

    Wy to jednak fajni jesteście :) Nawet kilka godzin w waszym towarzystwie jest fantastyczna i zostaje w pamięci :))))

  2. Mag Says:

    Na śniadanie kobiety. Tak przeczytałam. :*

  3. wydrylowanyhazardius Says:

    Oglądaliście “Jestem Legendą”! xP Tak! Chwalę się, że choć ten film obejrzałem. xP

    No a wpis interesujący, dość przyjemnie się go czyta i opowiada o ciekawych zdarzeniach(np. martwych płodach). :) Czekam na więcej. :D Czytać! Czytać!

  4. Daniel Says:

    Martwy płód nie jest zdarzeniem:) (Tak, to mnie chcą wywalić z kultury literackiej;p)

  5. Mat Says:

    Julka! Dziękuję :*
    Następny zjazd z zabawnym facetem (nie, nie Rocco) w Poznaniu. Niech nas usłyszą - gibajacych się do utraty tchu!
    :)

  6. ola Says:

    xD Julka jak mi nie wyjdzie z Matem, będę uderzać do Ciebie xD Tak, tak, z żadnym łóżkiem nie mam takich wspomnień :*
    rosyjska kastracja, poduszki, miękka ściana, sadomasoMat, nocne rozmowy, siatki żywieniowe, obiad ‘u Mamusi’, KAŁ, to było genialne!!
    Kocham Was, całą trójkę +Magdę +Przemka gadugadowo +Daniela smsowo - za ten weekend! Niech Wam życie łatwym będzie!!

  7. Daniel Says:

    ja nie lubię być kochany w kupie :(

    ;P

  8. Mag Says:

    Umrę z nadmiaru miłości. :P

    Maj loff :*

Comment: