Przetwarzanie danych osobowych
W godzinę kiedy wszystko w nas
Jest czułością i czystymi łzami
Dzisiaj jest nadwrażliwie. Pościel jest cudownie miękka i niezwykle ciepła, szum laptopa wyraźniejszy niż zwykle, a słowa o rzeczach istotnych wygniatają mi ślady na powierzchni duszy. I robi się duszno. Nie zakładam stanika, nie maluję się. Ostrożnie odsuwam się od twardych ścian, na palcach przemierzam przestrzenie między łazienką, lodówką i łóżkiem. Nie odsłaniam okien.
Jestem delikatna dzisiaj, dzisiaj jestem wydrążona. W środku jestem połową człowieka, tą zgadzającą się na wszystko. Tą, która nie umie płynąć pod prąd. Która przejmuje się każdym drganiem mięśni otaczających ludzi, która uśmiecha się do obcych, aby dodać im odwagi i która chodzi bez celu po zatłoczonych chodnikach.
Myślę o “Słonecznikach”, o ognisku, o bezdomnej na przystanku. O dziewczynie szukającej Dickensa na sklepowej półce. O tym, jak znikać i się pojawiać. I jak napisać curriculum vitae.
Teraz będę kłamała. Nazywam się Julia. Mieszkam tutaj. Studiuję politologię. Mam w chuj wysoką kulturę osobistą. Umiem parzyć kawę i głaskać koty. Moje doświadczenie zawodowe to praca na czarno i przy kampaniach wyborczych, co na jedno wychodzi. Moje umiejętności to biegła obsługa komputera w połączeniu z pisaniem bzdur ku uciesze nołlajfów. Moje zainteresowania to literatura, podróżowanie, muzyka rockowa i rysowanie Obcych. Drzew. Potworów. Ludzi. Co na jedno wychodzi. Aha i nie mam chorób wenerycznych.
Tags: choroby weneryczne, cv, delikoatność, nadwrażliwość
You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.
luty 12, 2008 at 10:16 pm
Delikatnienie.
Rzeczywiśnie, masz w chuj wysoką kulturę osobistą. :)
luty 12, 2008 at 11:30 pm
Umiesz też kochać - wielokrotnie podczas jednej sesji laptopowej i to na odległość. Dopisz :)
luty 13, 2008 at 12:32 przed południem
Mam w chuj wysoką kulturę osobistą.
I na czarno pracowałaś, a ja tylko przy kampanii, za to na biało, bo nieodpłatnie:)
I jeszcze szpilki Ci dobrze wychodzą. Poradzisz sobie, ja sobie też za tydzień poradzę. A jak nie, to jakiś klub założymy czy co.
luty 13, 2008 at 12:01 pm
No life :D
Nic to, nic, zawsze można paść lamy w Tybecie.
luty 13, 2008 at 2:54 pm
Lamy w Tybecie. :))
Pracowałam na czarno, ale i tak wpisałam do CV. A przy kampaniach wyborczych nieoficjalnie odpłtanie. Jasne, że sobie poradzimy Daniel.
Umiejętność kochania raczej się w pracy nie przyda.
luty 14, 2008 at 8:42 pm
Chrystusie narodów.