Fałszywy krok
Był małomówny. Nie miał wady wymowy, nie miał niefajnego głosu. Jego ojciec też niewiele mówił. Jego dziadek oblał się w dzieciństwie wrzącym mlekiem, rany twarzy przez dłuższy czas utrudniały swobodne mówienie, zostały liczne blizny.
Nie dziedziczy się ran i blizn, tylko małomówność.
Przecinam żyłę. Patrzę jak wypływa miłość, lęk, wdzięczność, wstyd, poczucie winy. Plamią mi wszystko, przenikają kolejne warstwy codzienności, zostawiają ślady. Parę zbłąkanych w tej powodzi beztroskich radości próbuje ratować się ucieczką na suchy ląd, ale wszystkie toną. Powódź zalewa mi płuca, najważniejszy organ, w którym jest dusza. To dlatego nie palę - nie chcę jej zatruwać. I to dlatego w skrajnych momentach tracę oddech, jakby mi ktoś wypełnił płuca łzami. W takiej chwili można to tylko z siebie wykrztusić albo się udusić. Zepsute przewody łzowe. Zamiast wylewać co trudniejsze do strawienia rzeczy oczami, zalewam sobie nimi płuca. Nie umiem normalnie płakać. A wykrztuszenie tego z płuc wcale nie jest łatwe. Wszak dobre wychowanie nakazuje kasłać dyskretnie.
Wywalanie na wierzch własnej duszy to niewybaczalne faux pa.
Miałam ze trzy latka, gdy wykorzystując chwilową nieuwagę rodziców, wlałam sobie do buzi pół butelki trującego kleju. Rodzice po chwili zauważyli co się stało i zaczęli krzyczeć, żebym to natychmiast wypluła. A ja nie chciałam wypluć, mimo obrzydliwego smaku.
Żeby nie pobrudzić dywanu.
To nie jest dobre wychowanie. To jest głębsza rodzinna przypadłość. Może jakiś mój przodek przeżył coś strasznego w związku z krztuszeniem się i pluciem. W myśl hellingerowskiej psychologii. Bo moje Ja to nie tylko wypracowane nawyki. To także rodzinny spadek.
Dziękuję rodzino inteligentnych, dumnych, wywyższających się ludzi, którzy cenią wiedzę, erudycję i dobre maniery bardziej niż swobodę bycia zwykłą, ale szczęśliwą osobą.
Która pozwala sobie czasem (o zgrozo!), bez wyrzutów sumienia splunąć.
Tags: plucie, dusza, płuca, kasłanie, psychologia, łzy
You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.
luty 21, 2008 at 11:19 pm
Pluj, pluj na to wszystko. ja wczoraj splunęłam… a potem po sobie posprzątałam..
luty 21, 2008 at 11:38 pm
Znajdź w sobie gluta, pluj na koguta. :*
luty 22, 2008 at 12:12 przed południem
Ja nie lubię pluć. I nie lubię, jak inni plują. I wychowują. Ble.
luty 22, 2008 at 4:39 pm
nie pluj, nie bekaj, to obrzydliwe:/ można jakoś inaczej
luty 22, 2008 at 9:19 pm
Jak śpiewał Gural - “Ja pod nogi im pluję” :)
A Ja Cię, Julko, kocham :)) :*
luty 22, 2008 at 11:43 pm
Golec uOrkiestra?
marzec 5, 2008 at 9:53 pm
Pluj na rodzinę i przyjaciół. Oni Ci wybaczą i wyciągną Cię za włosy wtedy, gdy się tego nie będziesz spodziewć, a najbardziej potrzebować. Zobaczysz… Myślałem tak jak Ty i wiem, że się myliłem. Dlatego staram się ich nie oceniać.