Spokojnie tu, spokojnie tam
Wake up, Julia…
Otwieram oczy, zastanawiam się czemu patrzę z tak dziwnego kąta. Mam przed sobą niebieskie światło. Ale chyba żyję. No tak, przysnęłam przy kompie. Spojrzenie na zegar, potem na okno. Prawie siódma rano, oszfak. Idę spać. Chociaż pod krzywym dachem lepiej widać świat.
Jest jeszcze trochę spraw, które wykraczją poza ten cały matrix. Które potrafią sprawić, że wstanę rano i na przykład wsiądę do pociągu Gałczyński, w przepełniony ludźmi i dusznością zaspany dzień. Żeby poczuć bliskość, żeby powiedzieć “znowu Poznań”. Żeby wspólnie przejechać się tramwajem 28, spacerować po kocich łbach i przysypiać w klimatycznym, niszowym kinie Malta. A nocą śmiać się do bólu z gimnazjalistycznych obaw (umrę!!! nie umrzesz!) i wpychanych do wszystkiego koni. Cieszyć się nawet zbyt krótką kołdrą, która pozostawia nagie stopy perwersyjnie odkryte, ale jednocześnie zmusza do tulenia się.
Koń niejedno ma imię.
Coś mnie boli. Wydaje mi się, że pękło mi jakieś naczynko w oku. O trzeciej zapalam światło, staję przed lustrem. Nie, to tylko kolejna godzina przed ekranem. Czerwone oczy, jak Voldemort. Taki trochę tani chwyt, zniechęcający do jakiegoś bohatera. Masz czerwone oczy - jesteś zły. Ja bym wygląd antybohatera zostawiła w spokoju. To co w istocie rzeczy niefajne, z zewnątrz jest bardzo często niezwykle atrakcyjne. Jednak celowe zbijanie luster, żeby na siebie nie patrzeć, to niezdrowy objaw. Może stąd ten przesąd. Znowu się zdenerwowałam.
Coś na uspokojenie zapijać kawą, to jest dopiero paradoks.
Tags: kawa, koń, net, uzależnienie, walentynki, śmiech
You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.
luty 21, 2008 at 8:27 pm
Polecam wodę niegazowaną, na palca i do oka kilka kropel - neizawodne:)
luty 21, 2008 at 8:50 pm
Ja chcę więcej krótkich kołderek i więcej tulenia i więcej koni i śmiechów i chichów. Już za tydzień Warszafka spłonie w naszym rozbawieniu podniebnym i podpierzynowym.
luty 21, 2008 at 8:58 pm
też lubię mówić: znowu Poznań!
Poznałam i ja już Gałczyńskiego, równy chłop, choć przynosi niespodzianki czasem, czasem miłe czasem mnie…:). Śmiech przyjaciele:) oby jak najwięcej i jak najdłużej!
Mat:jakiego tulenia?! ;pp
luty 21, 2008 at 10:36 pm
Heh, Gałczyński widzę, znany chłop.
Kawa jest niezdrowa, ale tylko bez cukru i mleka ;)
luty 21, 2008 at 11:36 pm
Następny weekend znów jest nasz! Ja będę piszczeć, jak gówniara z gimnazjum, że padnę i umrę, i wszystko na raz, bo to takie ciepłe i miłe, i do rodzenia dzieci. :P Potem wepchniemy gdzieś konia jednego z drugim, by na koniec zmieścić się wszyscy razem na jednym łóżku w chichach i chachach!
Cha! Cha! :)