Złodzieje mydelniczek

Mali, brudni złodzieje mydelniczek. Nic nie uszanują. Mam ich na sumieniu, ale się tym nie przejmuję mocno. Można się oswoić. Chociaż błyska i grzmi. I błyska. Aż zielono w pokoju, tak strasznie. Tak strasznie pięknie.

Bo, no hey Jude, nie ma co nosić ciężaru świata na swoich ramionach. Paru sępiących o kasę jest już dla mnie rozpoznawalnych. Centralna, młody chłopak szwendający się po peronach w godzinach wieczornych. Wiecznie brakuje mu paru złotych do biletu do Piły. Po twarzy błąka się uśmiech. Czy to bezczelnośc, czy to desperacja. Nie, sory. Nie.

To łatwe, wszystko czego trzeba to miłość. Nocna, unosząca się na procentowych falach, rozbierająca kobiety przed ekranami laptopów. Rozbierająca mnie, pozwalająca wstydzić się świntuchom. Na zewnątrz szaleją dzikie żywioły i tak można kończyć książki, ale ja tańczę na łóżku, a jedynym widzem jest czyjaś wyobraźnia.

Kochana, otwórz oczy i patrz w koło, naokoło koło około koła. Patrz. W tym samym momencie, gdy ja skaczę po łóżku, dokładnie między trzecią a czwartą w nocy, w tej chwili powstają nowe religie, ktoś kogoś zabija, a pod Twoim domem gromadzą się nieszczęśliwi ludzie. Stają w kolejce po jedzenie i walczą ze wstydem. Albo z pobliskim napisem “alkohol 24h”. Piję bo się wstydzę, a wstydzę się tego, że piję.

Nie piję, bo się nie wstydzę.

Szczęście to może być ciepła broń przy skroni. Te parę wdeptanych w ziemię monet nie zmieni niczego. Są takie nierealne miejsca w pobliżu, gdzie brodzi się po polach truskawek i modli o odwagę. Zachowanie spokoju to akt wiary. Ktoś bliski trzyma palec na spuście. Idę pozornie spokojnie, z parzącą moje myśli lufą przy skroni. Nawet nie zamykam oczu. Ufam, że przez to przejdziemy.

Co z tego, że nikt nie mówi o wietrznym uśmiechu, i porannym księżycu, i potrzebie dotyku. Wystarczy nie wywoływać wilków z ciemnych kątów. One już dawno oswojone, ale nigdy nie wiadomo, czy nie rozszarpałyby kogoś bezwstydnego. Oswojenie niesie ze sobą ryzyko łez. Tych, na których napuszczę moje oswojone wilczki. Zwykle, przy obiedzie mówię im tak: żerujcie na oszustach, tchórzach sprzedających swoich przyjaciół i perfidnych kłamcach. Dla takich nigdy nie zatańczę.

I nie mam ich na sumieniu.

Explore posts in the same categories: magia, postimprezizm, powaga

Tags: , , , , ,

You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.

3 Comments on “Złodzieje mydelniczek”

  1. ola Says:

    centralny lovvv!

  2. Mag Says:

    Tańcz mi Miła, tańcz!

  3. Julia Says:

    …swoim życiem się baw? ;) To akurat skojarzenie niewskazane. :P

Comment: