Normalnie

Zdawałoby się, że pisanie o seksie, byciu niegrzecznym, grzeszkach i zboczeniach to obnażanie prywatnych tajemnic. Ale to może być tylko taka zasłona dymna przed tym, co człowiek chowa naprawdę głęboko w duszy. Trzeba naprawdę głęboko oddychać, żeby to wyczuć. Tego typu najskrytsze porywy pozostają często na zawsze ukryte i znikają wraz z ich właścicielami. I nawet najbliżsi ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, co tak naprawdę kierowało w życiu ich przyjaciółmi, ich braćmi, rodzicami, siostrami, żonami, mężami, dziećmi (zwłaszcza dziećmi! przed własnymi rodzicami tajemnice chroni się najbardziej profesjonalnie).

Kierować życiem, mocne wyrażenie. Ale zgodne z moją wiarą w sprawczość naszych wyborów. A wybory wynikają z tego, kim jesteśmy. Czasem trzeba chronić i chować to co w nas najcenniejsze i najważniejsze, czasem praktycznie jest udawać skurwysyństwo. Ktoś uwierzy, że taka jestem? Tym lepiej, nie pozna moich delikatnych miejsc. A ja już będę wiedzieć, kto ze znajomych woli oceniać powierzchownie, kogo nie interesuje moja osoba tylko pozory.

Może właśnie dlatego, że te motywy pozostają całe życie ukryte, mają tak wielką moc. Może gdyby o nich opowiedzieć ludziom, wystawić na działanie światła codzienności - może wtedy nie byłyby już takie ważne? Myślę że tak właśnie by było. Bo inni ludzie nie umieliby zrozumieć tych niuansów czyjejś duszy. Prawdopodobnie nie sililiby się nawet na próbę docenienia wagi wydarzenia, jakim jest odkrywanie siebie. Więc po co?

Jeśli ktoś potrafi, może próbować półśrodków. Mówienia o sobie prawdy, dając jednocześnie do zrozumienia, że kłamie i koloryzuje. Albo mówienia kłamstw i fantazji, przez które przebija coś więcej.

Na przykład. W dzieciństwie, gdy nie mogłam zasnąć, wyobrażałam sobie jak kogoś torturuję. Kroję na kawałki jak pomidory, masakruję, parzę i przyglądam się, jak spływa krew. To mnie uspokajało.
Nieładne prawda? Łatwiej mi mówić o tym, co nieładne. To mniej tajemnicze.

A teraz prawdziwy sekret.

Dyskretnie obserwowałam niewidomą idącą na cmentarz w dzień wszystkich świętych. Za ręce trzymała dwoje małych, kilkuletnich dzieci. I chociaż one pewnie nawet nie umiały jeszcze dobrze mówić, w pewien sposób prowadziły ją. A w tłume na cmentarzu łatwo się potknąć.
Na półmetku kolegi w liceum zaskoczył mnie widok niewidomej dziewczyny, pijącej jak wszyscy tanie wino z gwinta. Była niezwykle ładna, przyciągała spojrzenia chłopaków i dziewczyn. A zwłaszcza moje. Długie, gęste włosy, staranny makijaż. Duże oczy. Chyba dobrze się bawiła. Tak jak wszyscy.

Zawsze chciałam przyjaźnić się z osobą newidomą. Niewidomi dają poczucie bliskości jakiegoś innego świata, świata bez jednego zmysłu, za to z innym sposobem wykorzystywania pozostałych. Chciałam spróbować poczuć jak to jest, gdy nie można podziwiać piękna oczami, gdy potrzebny, a przez to naturalny, jest bliższy kontakt. Chciałam móc porozmawiać o tym z kimś bardzo bliskim, kto by mi opisał swoje widzenie świata i nie wyśmiał moich pytań, i nie poczuł się nimi urażony. Widzenie, postrzeganie, wejrzenie. Oczyoczyoczy. Chciałam przyjaźnić się z kimś, kto by kładł rękę na mojej twarzy, aby przypomnieć sobie jej rysy. Kto by poszerzył moją percepcję, nauczył nowych rzeczy o ludziach. Komu ja mogłabym zaoferować siebie, swój świat. Kto by swoim dotykiem, oddechem, uchem, językiem, palcem, nosem i włosem uczył pamiętać:

myślę normalnie, jestem w stanie pracować, kochać, cieszyć się życiem.
Jak wszyscy.

Explore posts in the same categories: powaga

Tags: , , , , , ,

You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.

8 Comments on “Normalnie”

  1. Mag Says:

    Najważniejsze jest dla oczu niewidoczne, mój Mały Książę.

    ( Sililiby - słowo cudak. )

  2. Mat Says:

    Dziś pięknie i ważnie i szalenie ciekawie. OCZYwiśnie!

  3. Madonna-Matka Says:

    Ładne… Przejmujące i nadzwyczaj ładne. Trudno skomentować. Poczuć trzeba :).

  4. Julia Says:

    Dziękuję. Też mi się jeszcze podoba, bo dla odmiany - o czymś. ;) Dziękuję Kasiu, że czytasz. Dzięki Mat. :)

  5. Kasia Says:

    nie masz za co Julka dziekować:*..czytam…bardzo mi się podoba,choć nie zawsze wszystko rozumiem,bo mój rozumek jest ograniczony,z tego rodzi się wstyd,odnośnie pisania komentarzy…ale będę się starać;):p……dziękuję:*

  6. Julia Says:

    Tak, Tobie Kasiu też dzięki. ;) I nie chrzań o rozumku piątkowa studentko. :D KSC :)

  7. Kasia Says:

    hmm czyli jednak dobrze mi się śniło, że to nie o mnie chodizło:p….przepraszam:|..

    i wcale nie piątkowa;p….do takiej to mi jeszcze daleko:P
    KSC.:)

  8. Daniel Says:

    Nie podobają mi się końcowe fragmenty. Nie będę komentował, bo może nie zrozumiałem i wyjdę na chama:)

Comment: