Please open the curtains

Stworzyć coś o zwątpieniu na rzecz nadziei. Pisać wulgarnie o bólu, cierpieniu i okrucieństwie, aby uwiarygodnić nieprzepartą niegasnącą przygniatającą bezwarunkową przytłaczającą wzbogacającą rozwijającą nieprzemijającą nieskończoną miłość, zapisywaną w słowach. Bombardować, kochać, oczyszczać, łaknąć i wpadać w psychozę o czwartej czterdzieści osiem nad ranem.

Zawód: dramaturg.

Sarah Kane, nazywana niegrzeczną dziewczyną angielskiego teatru. Kontrowersyjna brutalistka, klimacik sztuk à la Trainspotting, opluwany przez recenzentów à la Wprost. Bo jeśli ktoś nazywa Biblię “pełną gwałtu, okaleczania, wojny i epidemii”, a sztukę teatralną zaczyna od słów “szczałem już w lepszych miejscach”, to nie mieści się w wielu normach. I bardzo dobrze.

To nie jest ot takie gwałcenie form na oślep. To sprzeciw wobec interesownej moralności, sprzeciw wobec hipokryzji. To także wrażliwość na piękno, poprzez uświadamianie sobie jego nietrwałości w świecie pełnym gwałtu, okaleczania, wojny i epidemii. W świecie, w którym istnieje jednak coś ponad to.

Krall nazwała owo ponad obecnością Boga (”Sarah Kane opowiada o świecie, w którym człowiekowi wszystko wolno. Kiedy wszystko wolno, to na końcu jest śmierć. Zadana innym albo samemu sobie. (…) Życie i teatr Sarah Kane przypominają, że trzeba chronić człowieka przed nim samym. Można to powiedzieć prościej. Sarah Kane uczy nas, dlaczego potrzebny jest Bóg.”) Kane była wychowana w wierze katolickiej, którą potem odrzuciła. Jej ponad było ideą Miłości. Miłości przemożnej, dotkliwej, bezwarunkowej i intensywnej - bo tylko taka może stanąć naprzeciw śmierci.

Wszystko co napisała jest afirmacją miłości. Wszystkie wulgaryzmy, wszystkie drastyczne opisy i wszystkie śmierci stworzonych przez nią bohaterów są afirmacją miłości i walką o wiarę w ideał. Nie mają oddawać rzeczywistości, nie mają mieć interwencyjnego charakteru - patrzcie i nawróćcie się. Nie. To tylko mówienie o potrzebie towarzyszenia udręczonym, bronienie sie przed stwierdzeniem zakochałam się w osobie, która nie istnieje. Wierzyłam w coś, co nie istnieje.

Nie nazwałabym tego nadwrażliwością na rzeczywistość. Raczej zawyżonymi wymaganiami stawianymi ludziom, a przede wszystkim sobie. I desperackim radykalizmem: albo miłość albo śmierć. Only love can save me and love has destroyed me. Kochaj mnie albo zabij mnie.

Sarah Kane

Nie pragnęła śmierci, żaden samobójca jej nie pragnął. Ale nie umiała się uratować, zapomniała i przestała wierzyć mając 28 lat. Pozostawiła po sobie prośbę, żeby nie odwracać od tego wzroku. Żeby być, patrzeć, towarzyszyć. I często czuję, że miała w tym rację. Często myślę, że najważniejsza rzecz na świecie to trzymać kogoś za rękę, kiedy traci siły by istnieć.

Patrz jak znikam

Patrz

Explore posts in the same categories: powaga

Tags: , , , , , , , ,

You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.

6 Comments on “Please open the curtains”

  1. Daniel Says:

    Dzięki za ten wpis. Taki “bardzo”.

  2. Mag Says:

    Za bardzo kochać, to jak za bardzo żyć. :)

  3. miano Says:

    Myślę, że ma rację. Ma - bo jej ponad ostało się na świecie :).

  4. ola Says:

    Patrzeć na świat własnymi oczami. I widzieć, a nie tylko patrzeć.
    A propos sztuki. W piątek będę grać dewotkę na rekolekcyjnym przedstawieniu, to będzie ciekawe ;)

  5. Peter Says:

    Tylko kiedy “widzimy”? Czy tylko wydaje się nam, że “widzimy”? Czy wierząć w nasze oczy i intelekt, nie interpretujemy zbyt łatwo wydarzeń, innych ludzi? Nie odważę się powiedzieć, że widzę - takie stwierdzenie to arogancja wobec wrażliwości i mnogość interpretacji.

  6. Julia Says:

    Ale można próbować i zdawać sobie sprawę, że to ważne.

Comment: