Co się ślini pod łóżkiem
Wróciłam. Strzepuję z prześcieradła cząstki czekolady. W tym pokoju chyba dawno nikt nie sprzątał, skandal po prostu. Tu czekolada, tam wilki śliniące się pod łóżkiem przez sen… Wstając w nocy do łazienki można się przez to poślizgnąć i uderzając łbem o parkiet nabawić silnego przekonania, że między cynamonowymi stronami, w srebrnych kanapkowych papierkach, w skrzących się słonecznym pożegnaniem chwilach zalegających w hipokampie, które karmią się strzępkami wzruszeń, z korytka napełnianego przez szponiastą stopę… Że przywiozłam ze sobą poutykane za uszami, między zębami i paluszkami stada serdeczności. Teraz fikają sobie po mojej warszawskiej przestrzeni, drażniąc zalegające tu smęty i kpiąc z ponurości (obraziła się i wlazła za kaloryfer).
Nie dograli tego, nie dograli. Taki bałagan trochę jest, bałagan.
Rysuję sobie w międzyczasie niebieskie drzewa i konie, odczytuję głośno nieznajomym ich bilety pociągowe i rozważam jakich utensyliów brakuje mi w życiu. Tylko co z tego, skoro najlepsze nawet utensylium (takie zdolne zmielić ser) nie może się równać z magią bycia blisko bliżej.
A ta cała magia zobowiązuje. Koncypuję, co dobrego mogę dla siebie zrobić jutro, pojutrze, i w przyszłym tygodniu, i tak aż do urodzin (tego dnia inni mnie wyręczą). Coś pozytywnego na co dzień. Wszelkie ciekawe sugestie mile widziane! Szczególnie że myślenie koncepcyjne średnio mi się ostatnio udaje, a tabletki prokoncepcyjne wyjadło coś, co mieszka w starym, zamglonym lustrze. Powykrzywiane takie, zardzewiałe i z dzisiątkami pomysłów na rozpieprzanie się. Na szczęście stare lustro podpiera dzisiaj ścianę i nikt w nie nie patrzy. A rozgrzany kaloryfer przysmażył ponurość i teraz w całym pokoju pachnie koniem posmarowanym masłem poznańskości.
No i tak ma być, a Stalin nie żyć.
Tags: koń, powroty, serdeczność, hipokamp, koncepcja
You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.
marzec 5, 2008 at 10:24 pm
ja mam sugestię! przychodź i głaszcz mojego kota! on Cię lubi, ona w sensie. a ja jestem chyba dla niej za mało delikatna, no i mi zrobisz też miło!
marzec 5, 2008 at 10:29 pm
Ola, świetna myśl! Serio, lubię Twoją Mosznę (fajne imię). Jakby to nie brzmiało. xD No to będę przychodzić ją głaskać.
Liczę na więcej pomysłów. :)
marzec 5, 2008 at 10:31 pm
możesz jeszcze wpadać i zjadać mój obiad! bo mi apetytu brak! a tak się nie zmarnuje, a mama nie będzie zła ;pp
marzec 5, 2008 at 10:35 pm
a i jeszcze żeby mnie przytulić :)
marzec 6, 2008 at 1:38 przed południem
Ja nie umiem nie ryczeć jak jest blisko :)
marzec 6, 2008 at 7:18 pm
Mamy konie na ziemi zwane koniami. Mamy konie w wodzie zwane hipokampami. Mamy konie w powietrzu zwane pegazami. Mamy też konie w głowie - nienazwane i szalone, jak ja pier…
;)