Swój czas
Jest intensywnie. Moje pierwsze wspomnienie z tego tygodnia to zadające ból przemęczonym oczom ranne światło, zwielokrotnione bielą śniegu i łomotaniem w głowie. Początek dnia, na który się czeka. Który został przedłużony do godziny piętnastej dnia następnego.
Czas, który rozsnuł się po moich myślach i po mojej przestrzeni. Znajduję go jeszcze ciągle w miękkości swetra (czuję w nim kobiecość), gdy naprawiam miękką ścianę albo gdy żałuję rzeczy niedopowiedzianych, niezauważonych, nieodczutych. Potem myślę, że niepotrzebnie analizuję, niepotrzebnie pozwalam myślom szukać racjonalnych argumentów i planować jakieś konkretne zachowania. To nie jest dobra droga. Ważne, że pamiętam, że było dobrze. Że chciałam tego. Że mówię normalnie czego chcę i spotykają mnie normalne reakcje. Chcę tego, potrzebuję tego, jest mi z tym dobrze, lubię to w sobie. Lubię ten stan - muzyka, ja i czas. Mój czas, mój własny, osobisty i bezpieczny.
Ostatnio uczę się coraz lepiej go wykorzystywać, coraz mocniej dochodzę do chwil, które mieszczą się w słowach jest, było i będzie dobrze. Czas to dobry kochanek, trzeba tylko go trochę poprowadzić, włożyć w to zaangażowanie. A wtedy znajdzie się na przykład przy fontannie w Saskim - w chwilach oczekiwania na przyjemny wieczór. Przeżywam ten czas razem z magiczną Kobietą i czas traktuje mnie dobrze, nie narzuca nieodpowiedniego tempa. Zwalnia zachęcająco przy fotografii dwóch dziewcząt czasu powstania, które śmiejąc się wśród kwiatów jakiegoś warszawskiego ogrodu, odgrywają romantyczną scenę. Zatrzymuję się przy zdjęciach, które odnoszę do siebie. Pewnie dlatego wolę zdjęcia ludzi - z nimi jest łatwiej.
Łatwiej coś nowego przeżyć.
I dzieląc się chwilę później, przy zimnym piwie, tymi różnymi przeżyciami - można już inaczej - odbijać jedną opowieścią o emocjach inne emocje, które nakręcają rytm bicia serc. Nie chcemy wracać do domu, chcemy jeszcze chłonąć to miejsce, muzykę, tych ludzi i nowe impulsy. I robimy to. Więcej chcę bo więcej jest!
Potem przychodzi kolejny dzień i takie uczucia, które wyzwalają skrzętnie chowane, bo słabo oswojone siły. Denerwuję się, wkurzam, naprawdę to czuję. Wkurzam się na szorstkie słowa, na mój brak chęci zrozumienia, na wyobrażoną ironię, na moją nieopanowaną chęć ripostowania, pogorszenia sytuacji. Pozwalam sobie na złe emocje we wszystkich kierunkach i po chwili łapię odpowiednie proporcje, czuję się trochę zawstydzona, trochę zadowolona.
Staję przed kilkunastometrową ścianką, patrzę w górę. Czasem trzeba się na siebie wkurzyć, żeby się podciągnąć wyżej. Ta siła jest potrzebna. I wiem, teraz jeszcze lepiej wiem, że jest mi potrzebny też ten, kto asekuruje na dole i mówi: nie poddawaj się, jeszcze kawałek! Prawa noga wyżej, dasz sobie radę!
Jasne, że tak. Skoro skutecznie uczę się mówić prawdę o tym co czuję. Skoro potrafię naprawdę prosić, dziękować i przepraszać. Czas powiedzieć sobie szczerze, przyznać to przed sobą (dla siebie?) - jestem w stanie wejść na górę i przeżyć to wszystko, co po drodze: ból, podekscytowanie, zauroczenie, zamyślenie, zdenerwowanie, zwątpienie, satysfakcję, a nawet zadowolenie z siebie. Wszystko w swoim czasie.
Tags: czas, emocje, fotografie, ludzie, przeżycia, uczucia, ścianka
You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.
marzec 29, 2008 at 1:12 przed południem
dokładnie, wszystko w swoim czasie. Oby jak najlepiej oby jak najdalej. Dobranoc :)
marzec 29, 2008 at 1:26 przed południem
wszystko w swoim czasie..jesteśmy w stanie wejść na tą górę…jesteśmy i damy sobie radę!!:)..dziekuję za wczoraj:*
do zobaczenia jutro,a właściwie to juz dziś;):*
marzec 29, 2008 at 10:16 przed południem
Wystarczy chcieć. :)
marzec 29, 2008 at 4:50 pm
>>Odetchnij więc, zastanów się
Znajdź jego sens, bierz życie takim jakie jest
I ciągle szarp, i zmieniaj je
Przed siebie idź, bierz życie takim jakie jest
I zmieniaj je, i ciągle walcz, przed siebie idź<<
Btw.
Było wspaniale, chociaż czasem z obawą patrzyłem w dół na linę w Twoich dłoniach:P Ale zaufanie jest!
marzec 30, 2008 at 11:00 przed południem
a moze zejsc na dol?