Zaurocz! Eee, nie.

Obracam w prawej dłoni zapalniczkę koloru krwi. Jest ładna, jest wyjątkowa. Wiąże mnie z tym, co teraz jest dla mnie najważniejsze. Z pracą nad nałogiem folgowania swoim potrzebom i impulsom. Z tą chwilą na moście kolejowym, pod torami, pod przejeżdżającymi pociągami, które kompletnie zagłuszały zbędne formy i niepotrzebne myśli. Z Twoją bawiącą się tą zapalniczką prawą dłonią, z Twoją kurtką tego samego koloru.

Z Tobą, zimową urodą.

A jednak nikt nie płakał. Udało się zapełnić tę przestrzeń abstrakcyjnymi rozmowami, mniej lub bardziej poważnymi słowami, kawą, szarlotką z lodami skropionymi perfumami, włoskimi pierożkami, spacerem i nawet rozbawieniem. Śmiałam się serdecznie z kobiety wykluwającej się boleśnie ze śmietnika (obcy wyłażący z człowieka może się dosłownie schować przy czymś takim!), która to kobieta mówi co myśli, a nie myśli o dzieciach. Za to podobno czytuje tego bloga. (Pozdrawiam serdecznie w tym miejscu, bo nie było właściwego czasu wymienić się numerami!)

I tyle było historii do opowiedzenia, które skutecznie zaklinały czas i odstraszały samotne milczenie! Historie o mleczakach zastępujących w czasach Twojego dzieciństwa śledzie. O Kancie, Schopenhauerze, buddyzmie, Syberii. O poetyce filmów Kieślowskiego, w których bym Cię widziała. I ostrzeniu. Paleniu, wstrzykiwaniu, chorowaniu, umieraniu.

Kochaniu. Dotykaniu, całowaniu, przytulaniu, oddychaniu.

No dobrze, masz rację. Te ostatnie opowiadałam sobie sama na głos, czule, patrząc na Twój sen. Nie wszystkie kończyły się dobrze, jestem realistką. Za to wszystkie zaczynały się od lewej łopatki, spoczywającej pod Twoją bladością.

Będę czekał, nie zasnę, paluchy drzwiami przytrzsnę - własne!
Będę czekał, nie zasnę, paluchy drzwiami przytrzsnę - własne!

Te historie im bardziej nie mają początku, tym bardziej umowny staje się koniec. Na ostatniej stronie książki akcja zostaje przerwana, ale Ty wiesz, nawet przez sen, że to nie tak. Że choć zginęli ludzie najważniejsi dla fabuły, choć Emma Bovary się truje, Anna Karenina rzuca pod pociąg, a moje uczucia trafiają w pustkę - Ty wiesz, że życie reszty świata toczy się dalej ze stałą prędkością sześćdziesięciu sekund na minutę.

Może zamyślam się trochę dłużej patrząc jak rano pakujesz ubrania do torby, może nawet jestem zmuszona wyciszać coś nieoswojonego w sobie i karmić się racjonalizacjami, psychologiczno-filozoficznymi teoriami… Może robię to wszystko świadomie, może staram się nawet pilnować tej pustki w Tobie i uważać na Ciebie, bo zaglądanie w głębię bywa niebezpieczne. Nie zabraniam Ci tego, nie zniechęcam szczególnie mocno. Tylko gdy Ty się nad tą przepaścią pochylasz - to wtedy ja, ja chcę trzymać Cię za rękę, asekurować, być blisko. I kiedy się napatrzysz, możesz odbić się od tego niezrozumiałego i wtulić we mnie swój strach, i wyczerpanie, i te nienazwane w ludzkim języku rzeczy, wymagające prawdziwej bliskości (wszystko jest do zrobienia). Następnie możesz strząsnąć z siebie to źle leżące na karku opanowanie, kupione na ostatnią chwilę dobre miny, lepiące się sztucznością słowa źle dobrane do sytuacji. (Odpowiednie do okoliczności słowa - tego jeszcze nie zleca się zakładom pogrzebowym! Jeszcze.) Jest ciężko, jest strasznie, jest zbyt zwyczajnie i wyrzucasz sobie swoje myśli i uczucia kierujące Cię w stronę życia. A ja mam dla nich tylko szacunek, bo to dowód sił i chęci. I wiary, ciekawości, bezobojętności. Śmierć dostała swoje, ale życie też żąda ofiar.

I dlatego zawraca nas gwałtownie znad przepaści. Każe czuć, płakać, śmiać się i kochać do bólu, a zabrania patrzeć zbyt często w dół. Czasem, w ciemnych godzinach, pozwala pamiętać, ale nie zgadza się na nic więcej.

Someone has to die in order that the rest of us should value life more.

Explore posts in the same categories: magia, powaga

Tags: , , , , , , , ,

You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.

13 Comments on “Zaurocz! Eee, nie.”

  1. Mag Says:

    Jestem pod wrażeniem. Ogromnym.

  2. Daniel Says:

    Świetny tytuł.
    Co robisz w piątek?;p

  3. Calendula Says:

    Hm. Bez komentarza.

    (Piękne).

  4. kolekcjonerka Says:

    Nie zdarza się to nawet rzadko - żeby słowami oddać to co było niedosłowne. Dziękuje bardzo Julia :*

  5. Mat Says:

    Dzisiaj będzie krótko:
    Życzę szczęścia! :)

  6. kretowisko Says:

    a na czym polega poetyka filmow kieslowskiego? czy on jeszcze kreci?

  7. Julia Says:

    Kieślowski nie kręci, bo już nie żyje. Ostatnim filmem był “Czerwony”, który jest moim zdaniem jego największym osiągnięciem.
    Na czym polega poetyka tych filmów? Cóż, najlepiej zobaczyć, bo trudno to opisać. Jest w nich inne spojrzenie na ludzkie sprawy, jest skupienie na szczególe jakim może być kostka cukru nasiąkająca powoli kawą. Te filmy mają w sobie ogromny ładunek emocjonalny, wyrażany w bardzo subtelny sposób. I są po prostu mądre, dużo można z nich dla siebie wziąć. Tak mniej więcej to czuję. :)

  8. Ola Says:

    Bliskość :) ale fajne :))

  9. Sejsmisz Says:

    Masz talent, świetnie piszesz. Uwielbiam Cię czytać.Tylko szkoda, że tak niewiele tekstów…Nie myślałaś o napisaniu czegoś dłuższego? Jakaś powieść tudzież dzienniki..? :) Pozdrawiam.

  10. Julia Says:

    Żeby pisać więcej, trzeba więcej przeżyć i więcej przemyśleć. Co nie znaczy, że nie myślałam. ;) Bardzo dziękuję za tak miłe słowa i również pozdrawiam! :)

  11. miano Says:

    Zatańcz nad przepaścią w rytmie uczuć i łap szczęście :).

  12. Michał Krotoszyński Says:

    Przeczytałem :)

  13. Julia Says:

    :) Tak trzymać!

Comment: