Jak każda inna

Urodziłam się w sobotę, siedem dni życia za mną. Poród przebiegł bezproblemowo, urodziłam się zdrowa - tylko bardzo krucha i wymagająca troskliwej uwagi. Trochę mnie to wzruszyło, wzruszyło mnie moje pragnienie życia, wychodzenie z ciepłego i bezpiecznego miejsca do tego niebezpiecznego, ale ciekawszego i obiecującego miłość.

Jestem teraz nieco rozbrojona z systemu obronnego, jestem wrażliwsza. Szamanka mówi do grupy nowonarodzonych: jesteście wrażliwsi, nie podejmujcie w najbliższych dniach decyzji o ślubach, zerwaniach, nie bierzcie jescze dzisiaj narkotyków. Uważajcie na siebie i… do zobaczenia.

Pewne sprawy stają mi się dotkliwie drugie, niedotykalnie drogie. Mówię o tym na głos drzewu, ludziom. Mówię tak naprawdę do siebie to nie ma szans, dam sobie spokój.

Za dużo słów dziękuję w łóżku. Sama nie wiem, czy chcę, czy nie chcę wymazywać, zapominać. Patrzę jak, myślę po co, zasypiam kofeinowym niespokojem. Śnią mi się anioły i burza. Jeden z aniołów mówi mi gdzie mieszkasz, chodzę po mieście, szukam, rozcieram, rozwarstwiam uczucia. Gorąca dłoń na sercu, tętno wyczuwalne wargami. Nie ubieraj się jeszcze. Chcę czuć to jedyne w swoim rodzaju ciepło. Nie da się tego wymazać, ciało pamięta dotyk. Lepiej pamiętam dotykanie, niż bycie dotykaną. Krew krąży szybciej, gdy to ja się zbliżam. Dotykanie jest po prostu trudniejsze. Trudniej mi się przed tym bronić.

A jeszcze poprzedniej nocy pozwoliłam się porwać, przyszli po mnie przyjaciele, zabrali w toast za dobre, spontaniczne decyzje. Wyjdź z domu, wsiadaj do samochodu. Na niebie było pełno gwiazd, nie rozmawialiśmy o nich. Dobrze Was mieć. Spoko, będziemy. Nie martw się o mnie. Okej.

Okej, bo za dużo zajmuję się sprawami innych. Nie mój interes, moje nerwy. Wracam więc spokojnie do domu. Jest wilgotny, rześki ranek. Wymijam robale i ślimaki świętujące dzień flagi narodowej na chodniku. Słucham sobie o tym, że w domu będzie ogień a do domu proste drogi.

Nie biorę za was odpowiedzialności. Ale jestem.

Explore posts in the same categories: Uncategorized

Tags: , , , , ,

You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.

10 Comments on “Jak każda inna”

  1. Mag Says:

    Czy to znaczy, że teraz mam nieletnią Żonkę? :)

  2. Julia Says:

    Właśnie tak, nie letnią - gorącą! :D A poza tym liczy się wiek mentalny. ;P

  3. Cal(endula) Says:

    I chyba najważniejsze to właśnie być dla kogoś :-)
    Dobrze powiedziane (napisane).

  4. marszoblog Says:

    Oj, skoro ważny jest wiek mentalny to chyba mam przechlapane;)
    Poza tym - nie jedno w poście jest dobrze powiedziane!

  5. Darek Says:

    Wolelibyście mentalnie czuć się starzej czy młodziej ?:)

  6. Miano to siano Says:

    Taka młoda, a jaka wygadana! :P

  7. Robert Szymczak Says:

    Pięknie :) Po prostu :)

  8. Mat Says:

    Robale i ślimaki. Niby nic, krótki nieważny epizod w tekście wypełnionym po brzegi wielkościami i błahostkami. Robale i ślimaki, tak łatwe w zdeptaniu, jak asfaltowy chodnik i równie niezauważalne, choć przecież takie niezbędne w codziennej egzystencji. Taki ślimak, mimo, że powolnie, to odgrywa swoją rolę na deskach teatru “Życie” jak zwykły człowiek - wewnątrz miękki, lecz otoczony twardą skorupą, nie przepuszczającą myśli i uczuć w obie strony. Wieczny, powolny wędrowiec.
    Tylko dlaczego ślimaki bez skorupy budzą w większości ludzi taką odrazę…

    Fajna notka. Inspirująca. =*

  9. entelepentele Says:

    co nowe życie, to piękne odkrycie. znakomita opowieść.
    ja też nie biorę za Ciebie odpowiedzialności. ale jestem.

  10. Tomasz Says:

    I tak zaczęła się Twoja nieznośna lekkość bytu:)

Comment: