Hoping for the best but expecting the worst
Nie znoszę się modlić. Dlatego, że przeważnie moje modlitwy zostają wysłuchane. Kiedyś, kiedy jeszcze uważałam się za osobę wierzącą, przeważnie nie zostawały. Trochę ironicznie i egocentrycznie. Trzy dni temu przed snem modliłam się do bogów takich czy innych, żeby pewnej ważnej dla mnie osobie nic złego się nie stało w podróży. Wszystko mi jedno, myślałam, czy będzie do mnie pisać miłe rzeczy, czy będziemy mieć kontakt – byle jej nic nie było. Cholerna magia, voo doo. Boże (sic!), ile ja jeszcze muszę się nauczyć pokory. Dobrze chociaż, że jestem jako tako wyedukowana, mam różne teorie do łapania za rękę. Przytulam do siebie mocno psychologię procesu, pijemy razem z kubków optymizmu. Jeszcze tylko serce trochę uspokoić, uśpić, nauczyć jogi. Kolana za plecy, brzuch na udo, klatka do ziemi. Jeśli nie boli, źle to robisz. Sama twierdzę, że chcę wyzwań, to mam. Kolanami obejmujemy głowę, plecy wyprostowane. Musi boleć. Taka silna świadomość stanów faktycznych, bez przyjemnego oszukiwania się. Pośladki wypięte.
*
Przedwczoraj odwiedził nas R. W końcu go poznałam. To z nim O. przepada na godziny całe. Chodzą na spacery. Przyszedł, pocałował mnie w rękę i wręczył dwusetkę wódki. Było to podziękowanie za pożyczenie karimaty na Sylwestra. Po tych ceremoniach usiedliśmy w pokoju O. Oni pili tanie wina, ja piłam kawę. R. zwierzał się z problemów związkowych. Tak zwyczajnie i bez niepotrzebnych form. Zapytałam O. czemu ludzie w związkach po jakimś czasie ciągle się kłócą, na co ona orzekła – bo kończą im się tematy do rozmów. Ale nie wierzę, że to to.
Potem śniło mi się mnóstwo rzeczy. Pakowałam swój plecak, wyjeżdżałam na dobre. Zastanawiałam się, czy brać wszystkie dokumenty, dyplomy, certyfikaty. Wydawało mi się, że jeśli je zostawię, już nigdy po nie nie wrócę, ale że z drugiej strony na nic mi się w podróży nie przydadzą. Potem pływaliśmy z jakimiś ludźmi w rzece, było gorące lato. I ciągle ktoś mnie częstował wódką albo innym alkoholem, a ja odmawiałam. Echo Sylwestra, na którego dotarłam z kacem za kołnierzem i moralniakiem w kieszeni. W nowym roku w necie można znaleźć wysyp opowieści o tym jakie głupie rzeczy ludzie zrobili po alkoholu i jak strasznie żałują. Dobra lektura na spokojniejszy sen. Jakby cudze grzechy rozgrzeszały trochę z własnych.
I właśnie tego – czystego konta w nowym roku – życzę sobie i każdemu, kto tu zagląda.
***
Ta piosenka wywołuje u mnie zabawne mrowienie w okolicy płuc. Wspaniałe lata osiemdziesiąte…
Alphaville – Forever Young
Let’s dance in style, let’s dance for a while
Heaven can wait we’re only watching the skies
Hoping for the best but expecting the worst
Are you going to drop the bomb or not?
Let us die young or let us live forever
We don’t have the power but we never say never
Sitting in a sandpit, life is a short trip
The music’s for the sad men
Can you imagine when this race is won
Turn our golden faces into the sun
Praising our leaders we’re getting in tune
The music’s played by the madmen
Forever young, I want to be forever young
Do you really want to live forever, forever and ever
Some are like water, some are like the heat
Some are a melody and some are the beat
Sooner or later they all will be gone
Why don’t they stay young
It’s so hard to get old without a cause
I don’t want to perish like a fading horse
Youth is like diamonds in the sun
And diamonds are forever
Forever young, I want to be forever young
Do you really want to live forever, forever, and ever
Forever young, I want to be forever young
Do you really want to live forever, forever, and ever
So many adventures couldn’t happen today
So many songs we forgot to play
So many dreams are swinging out of the blue
We let them come true
Forever young, I want to be forever young
Do you really want to live forever, forever, and ever
Forever young, I want to be forever young
Do you really want to live forever, forever, and ever
Forever young, I want to be forever young
Do you really want to live forever, forever, and ever
Forever young, I want to be forever young
Do you really want to live forever, forever, and ever