Przeskocz do treści

Awangardowa pretensjonalność, patos, frazesy i zwykłe bzdury

21 Styczeń 2012

Lubisz zdejmować bieliznę razem z ubraniem? Kiedy kładę się na niepościelonym łóżku, z książką w ręce, kiedy próbuję przegnać ból głowy, kiedy chowam twarz w dłoniach – nie zastanawiam się już nad niczym więcej. Nie muszę.

Moja porażka jest moją porażką. Nurzam się w tym, pływam, topię we własnym żalu jak dziecko w bezpiecznym wnętrzu matki. Nic mnie nie dotknie, wszystko jest płynne i jestem tu tylko ja, moje bóle, moje olśnienia. Ale to wystarcza tylko na chwilę. Za moment chcę się od czegoś odbić. Sięgam po kolejną książkę, sycę formą. Czytam: “…że poznału przeróżność wonnego istnienia, i wszechmożliwość, i wszechspodzianość, i uśmiechnięty czar niezrozumienia… ale nie trzymają nas tutaj ze złośliwości, nie uparli się na nas zniechęcić. Czekając – żyjemy. Żyjąc – inaczymy się.”
Po dwóch stronach odbijam się, odrzucam książkę, sięgam po długopis. Profesor Ch. powiedział, że nie umiemy napisać nic od siebie. Że piszemy stylem, który sugeruje, że nigdy nie mieliśmy w ręce książki czy gazety. Nie mogłam w to uwierzyć, wytrzeszczałam oczy słuchając tej krytyki. Czy on naprawdę nie zna umowy my – studenci, niechciane dzieci reformy vs system edukacji? Czy on naprawdę nie rozumie, że od kilkunastu lat uczono nas pisać “pod klucz”, rozwiązywać teściki, które sprawdzić mogą maszyny i redukować przejawy indywidualnej inicjatywy do minimum? Czy on naprawdę nie wie, że większość ludzi traktuje studia jako jedną wielką mistyfikację, oszustwo? To nawet nie jest zabawa w intelektualistów, bo nikt się nie chce bawić, nie tutaj. Studenci są do obrzydzenia apatyczni, zamknięci na siedem spustów, zblazowani. Jakby pracowali dla gigantycznej fabryki, są masą, są ich dziesiątki tysięcy. Prawdziwe życie jest gdzie indziej, prawdziwa nauka jest gdzie indziej, prawdziwa możliwość wyrażania siebie, zdobywania informacji i prawd jest gdzie indziej. Mają swoje życia, związki, uzależnienia, pracę. Dlatego nikt nawet nie protestuje, gdy wyzywają ich od nieuków, leni i gimnazjalistów (jedna z gorszych obelg dzisiejszych czasów). Bo to prawda, to wszystko prawda – w tym szkolnym świecie, który nie ma znaczenia. Dlatego to też nie ma znaczenia. Studenci uśmiechają się skrycie słysząc te zarzuty i nie robią nic. Przez moment mam ochotę powiedzieć to wszystko na głos, ale rezygnuję. Zanurzam się w otaczającej mnie atmosferze defensywy, butnej nieprzystępności. What’s the point? Nie jestem osobą wyłamującą się z tłumu, wiem to. Niepokoi mnie tylko ten powszechny smutek, który obserwuję u kolegów i koleżanek. Kto twierdzi, że młodość jest wesoła? Widzę masy wciśniętych w niewygodne krzesełka smutnych ludzi, odgrywających nonszalancko radość z tej sytuacji.

Mam takie chwile słabości, że tęsknię za totalnym brakiem odpowiedzialności za cokolwiek, szczególnie siebie. Za tym stanem, kiedy jest się na swoim osobistym dnie. To jest taki szczególny rodzaj ulgi, kiedy człowiek się poddaje. To uczucie jest narkotykiem. Nastroje trainspottingowe. Zaciągnijmy się. Zaciągnijmy się na pokład. Nie róbmy tych wszystkich nudnych rzeczy. Chodźmy na dziwki. Chodźmy się upić. Nie jedzmy, nie oddychajmy, nie pamiętajmy, nie czujmy. Gdzie jest ta najbardziej żywa część życia? Wyrwijmy ją, wyprowadźmy się.

Sięgam po książkę. Głowa dalej boli. Dzień mija.

2 komentarzy leave one →
  1. 21 Styczeń 2012 21:55

    ienpe jak zwykle zniechęca do życia

  2. 22 Styczeń 2012 14:35

    moje ostatnie notki tchną frustracją, a INP faktycznie w niczym nie pomaga…

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.